Żywiec, Kraków, Lwów, Modlin, Wileńszczyzna, a zaraz po wojnie sowiecki obóz pracy w Donbasie, gdzie dzisiaj toczy się rosyjska wojna na terenie Ukrainy. Powrót do Wilna, Kraków i wreszcie Wrocław. To geograficzna biografia tytułowego "łagiernika" Tadeusza Feli, a "karmelitanka", Maria Fela to jego siostra. To właśnie w ich rodzinnym mieszkaniu przy Jaworowej 44 we Wrocławiu zamieszkali moi rodzice po ślubie. I to właśnie w tym mieszkaniu założyli później konspiracyjną drukarnię "Solidarności". Łagiernik i karmelitanka to cioteczne rodzeństwo mojej mamy. Ich mama była rodzoną siostrą ojca mojej mamy. A Fela to nie drugie imię ale ich nazwisko. Zapraszam do krótkiego reportażu zdjęciowego o rodzinie Felów, a zwłaszcza o Tadeuszu, który był dziadkiem dla najmłodszego pokolenia Błażewiczów. Mam nadzieję, że z czasem na tej bazie powstanie dłuższa i bardziej szczegółowa opowieść :).
Na slajderku zamieściłem zdjęcie dziadka Tadeusza Feli jeszcze jako żołnierza rezerwy w dwudziestoleciu międzywojennym. Natomiast wizerunek jego siostry „karmelitanki”, która była dla nas po prostu ciocią „Myszką”, jest wycięty ze zdjęcia z ok. roku 1979. Zostało zrobione przy furcie wrocławskiego klasztoru karmelitanek pod wezwaniem św. Józefa. To zdjęcie z odwiedzin u naszej cioci, po pierwszej Komunii mojej siostry Doroty. Około dwa lata przed założeniem tajnej drukarni.
- Chorąży rezerwy Tadeusz Fela, Wilno lata dwudzieste XX w., Arch. Błażewiczów.
- Maria Bernadetta Fela z Katarzyną Błażewicz oraz Piotrusiem, Dorotką i Pawłem, Wrocław 1979 r., Arch Błażewiczów.
Tadeusz Fela był bratem ciotecznym mojej mamy, ale dla najmłodszych Błażewiczów był dziadkiem, bo „formalni” dziadkowie już nie żyli, gdy urodził się najstarszy z nas. Tato mojej mamy, Bolesław zmarł na początku lat sześćdziesiątych, a tato mojego taty, Jan, w rok po powrocie z sowieckiego zesłania w Workucie, w roku 1957. To właśnie „dziadek” Tadeusz chodził z nami na spacery, do ZOO, odprowadzał do przedszkola, bawił się ze mną na dywanie klockami, rozpieszczał. Dopiero wiele lat po jego śmierci zdałem sobie sprawie z niesamowitej historii jego życia oraz całej jego rodziny.
Jego tato, Jan Fela urodził się w Zaborowie k. Brzeska, na zachód od Tarnowa. Do dzisiaj żyje tam jedna gałąź rodziny. Swoją przyszłą żonę Helenę Stolarczyk, siostrę ojca mojej mamy Bolesława Stolarczyka, poznał w Nowym Sączu, gdzie zdobywał pierwsze szlify nauczycielskie w tamtejszym gimnazjum.
- Helena Felowa z domu Stolarczyk i Jan Fela, Arch. Błażewiczów.
Pierwszy stopień nauczycielski w zaborze austriackim na początku XX w. to „zastępca nauczyciela”. Jan uczył w tej roli geografii i historii w Nowym Sączu, a następnie w gimnazjum w Krakowie i w Tarnowie. W kolejnym gimnazjum, w Żywcu uczył już jako „rzeczywisty nauczyciel”. I tutaj właśnie urodził się najstarszy z synów – Tadziu, późniejszy żołnierz Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej, zesłaniec w sowieckim obozie filtracyjnym w Donbasie, a po ucieczce w jałtańskie granice Polski, właściciel mieszkania przy Jaworowej 44 we Wrocławiu. Na zdjęciu poniżej ze starszą siostrą Janinką, która w czasie II wojny światowej wraz ze swoimi dziećmi została zesłana przez sowietów w głąb Rosji. Na szczęście udało jej się wydostać z „komunistycznego raju” wraz z armią gen. Andersa. Ale nie wszystko w tej historii przebiegło szczęśliwie… Więcej dowiesz się w dalszej części artykułu.
- Przebieg pracy nauczycielskiej Jana Feli, Centralne Archiwum Wojskowe.
- Janina i Tadziu Fela, Żywiec ok. 1909 r., Arch. Błażewiczów.
Także w Żywcu, po wybuchu I wojny światowej, Jan otrzymał stopień profesora gimnazjalnego. Gimnazjum w tamtym czasie to jak współczesne liceum lub technikum. Dzisiaj coraz rzadziej, ale jeszcze gdy uczyłem się w liceum, w latach osiemdziesiątych minionego wieku, mówiło się do nauczycieli per pani lub panie profesorze. Na początku wojny dziadek Bolesław Stolarczyk organizował w Krakowie i służył w fortecznej straży pożarnej, natomiast brat Jana Feli, Józef wstąpił do Polskich Legionów. Po zakończeniu wojny został zawodowym oficerem Wojska Polskiego.
- Józef Fela w Legionach Polskich, 1915?, Arch. Błażewiczów.
Tato dziadka Tadeusza, Jan Fela, być może za przykładem brata zaciągnął się także do wojska jako oficer zawodowy, a konkretnie w Korpusie Kadetów, czyli jako profesor w szkołach wojskowych. Na początku lat 20-tych został delegowany do Korpusu Kadetów nr 1 we Lwowie. W dokumentach z Centralnego Archiwum Wojskowego w Rembertowie zachowała się opinia Komendanta Korpusu Kadetów: Jan Fela – Jako pedagog siła o wielkiej wartości, o szeregu lat służby w szkolnictwie średnim. Nauczyciel nieprzeciętnej wartości moralnej, zajmujący się młodzieżą z oddaniem. W pracy nauczycielskiej i wychowawczej może się pochlubić rezultatami, dlatego stawiam wniosek na zatrzymanie na stałe w wojsku. Fachowym oddziałem dla petenta jest Odział III. Szt[abu].Gen[eralnego].M[inisterstwa].S[praw].Wojsk[owych]. Felowie ze Lwowa przeprowadzili się do Krakowa, a następnie do Modlina, gdzie głowa rodziny dostała wojskowy przydział szkolny. W międzyczasie rodziły się kolejne dzieci, kończyły kolejne szkoły, przyjmowały Pierwszą Komunię i przystępowały do bierzmowania…
- Tadziu Fela w stroju pierwszokomunijnym, Arch. Błażewiczów.
- Marysia Fela „Myszka”, przyszła karmelitanka, w stroju szkolnym, Arch. Błażewiczów.
Stamtąd przenieśli się na Wileńszczyznę. Zamieszkali w Nowej Wilejce, a podpułkownik Jan Fela dostał pracę jako profesor w gimnazjum im. Joachima Lelewela.








