Autor: Paweł Błażewicz

„Wobec Boga i Ojczyzny przysięgam walczyć o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną, poświęcać swe siły, czas – a jeśli zajdzie potrzeba – swe życie dla zbudowania takiej Polski. Przysięgam walczyć o solidarność między ludźmi i narodami. Przysięgam rozwijać idee naszego Ruchu, nie zdradzić go i sumiennie spełniać powierzone mi w nim zadania”. /rota przysięgi „Solidarności Walczącej”/ Na slajderze znajduje się zdjęcie mojej rodziny, od lewej: moja siostra Dorota, mama - Katarzyna, brat - Piotr, ciocia Felicja z Olsztyna, ja i tato - Bohdan. Siedzimy na kanapie w pokoju, gdzie drukowaliśmy. Tato trzyma w dłoni kalendarz z Kornelem Morawieckim na rok 1988, który wydrukowaliśmy po jego aresztowaniu w listopadzie 1987, i wyrzuceniu z Polski. Na slajderze na stronie głównej jest na tym zdjęciu widoczna także podobizna Józefa Piłsudskiego oraz fragment wytłoczonego w metalu wizerunku Trzech Krzyży gdańskich postawionych ku czci osób pomordowanych przez komunistów w grudniu 1970 r.

Konspira – pełne zanurzenie

Już od grudnia 1981 r. mieliśmy w naszym wrocławskim mieszkaniu przy ul. Jaworowej 44 drukarnię związaną z Regionalnym Komitetem Strajkowym, czyli dolnośląskimi władzami Związku Zawodowego „Solidarność”, który po wybuchu stanu wojennego zszedł do podziemia. Mój ojciec – Bohdan Błażewicz, spawacz Megabudu wykonujący pracę w Pafawagu czy Hutmenie, nauczył się drukowania jeszcze w tzw. karnawale „Solidarności”, kiedy ta organizacja była legalna.

Na początku konspiracji drukowaliśmy tylko gazetę RKS-u „Z Dnia na Dzień”. Powoli dochodziły inne tytuły, z czasem, prawie wszystkich środowisk opozycyjnych Wrocławia, Dolnego Śląska, a nawet niektóre tytuły z Górnego Śląska czy Warszawy: „Prawda” RKS-u, „Jutrzenka” Solidarności Pafawagu, „Iskierka” Solidarności PKP, uczniowski „Wyrostek” założony przez prof. Tadeusza Patrzałka, „Tygodnik Wojenny”, „Biuletyn Dolnośląski” Kornela Morawieckiego, „Solidarność Walcząca” i wiele, wiele innych; do 1990 r. w sumie około pięćdziesięciu tytułów, oczywiście nie od pierwszego do ostatniego numeru. Dla wszystkich członków rodziny było jasne, że najbardziej sympatyzujemy z Solidarnością Walczącą, ale dopiero po 2000 r. dowiedziałem się, że tata był zaprzysiężonym członkiem tej organizacji.

Ojciec nie tylko drukował, ale także angażował się w pomoc przy okazji manifestacji, w kontrwywiadzie SW, konspiracyjnym radiu czy przy produkcji kolców przeciwko milicyjnym samochodom. W tych działaniach, w różnym stopniu, brali udział wszyscy członkowie rodziny, od babci Tatiany Stolarczyk, z pochodzenia zresztą Rosjanki, po najmłodszego brata Piotra, który w stan wojenny wchodził w pieluchach, ale zdążył wyrosnąć wystarczająco, by zasmakować farby drukarskiej, zanim Wojciech Jaruzelski przestał być prezydentem w grudniu 1990 r. Kluczową rolę odegrała oczywiście mama Katarzyna, która zgodziła się na drukarnię w mieszkaniu i czynnie wspierała tę działalność jako pomocnik drukarza czy łączniczka. Dla nas wszystkich były to najczęściej długie godziny odbierania spod sita drukarskiego zadrukowanych kartek papieru.

Zaczęło się od psa