Autor: Paweł Błażewicz

"Wyklęty" dziadek z wileńskiej AK i co dalej?

"Służba Bezpieczeństwa, proszę otwierać, rewizja!" twardy męski głos zza drzwi. To już trzecia w tym roku. Znowu będą zaglądać we wszystkie szafy i szuflady. Raz zaglądali też do pianina. Na koniec zabiorą mnóstwo książek, gazet solidarnościowych oraz sprzęt drukarski a nawet zwykłe narzędzia, jak śrubokręty. Najgorsze, że znowu zabiorą tatę. To już siódmy rok konspiracyjnej drukarni w naszym mieszkaniu. Z tej racji często nie mogłem przyjmować w domu kolegów, a po odrobieniu lekcji zamiast grać w piłkę siadałem pomagać tacie w drukowaniu. Podobnie moja siostra Dorota, mama, a nawet babcia Tatiana. Czasami też najmłodszy braciszek Piotr. Miał zaledwie trzy latka, gdy to się zaczęło. Kolejne dziesięć dorastał w tej właśnie atmosferze. Warto było. Dużo więcej dał za Ojczyznę dziadek Jan Błażewicz z wileńskiej Armii Krajowej...

Jeśli interesuje Cię historia Błażewiczów tylko w latach 80-tych, kiedy zajmowali się drukowaniem, to możesz ją przeczytać pod tym linkiem.

5 okupacji Wileńszczyzny

Rodzice taty mieszkali przed wojną na Wileńszczyźnie. Przed II wojną ten region należał do Polski. Ojciec urodził się w Wilnie ukochanym mieście Lelewelów, Mickiewiczów czy Piłsudskich. Ale rodzina mieszkała w podwileńskiej wsi o źle dziś kojarzącej się nazwie – Wielka Rzesza. Dziadek Jan był cywilnym pracownikiem wojska. Pomagał w pracach geodezyjnych w terenie. W czasie II wojny światowej był w Armii Krajowej. Wileńszczyzna przeżyła pod czas tej jednej wojny aż pięć okupacji: sowiecką, litewską, znowu sowiecką, niemiecką po ataku Hitlera na komunistyczną Rosję, i od 1944 r. definitywną okupację sowiecką. To była druga, a właściwie trzecia wojna tego pokolenia…