Autor: Paweł Falicki

Czy jeszcze warto pisać?

Pisanie dziś nie jest w modzie. Nawet czytanie wychodzi z mody, bo łatwiej kliknąć w link i odtworzyć filmik wyjaśniający skrótowo o co chodzi. A filmików jest tyle, że większą sztuką jest znaleźć ten właściwy, niż go obejrzeć i zrozumieć. Na szczęście jest Google i kilka innych wyszukiwarek…? Ale co się stanie, gdy Google zniknie? Gdy zniknie instagram i fejsik ? A gdy zniknie cały internet? I łączność telefoniczna?

Paweł Falicki na pomniku rykszarza, Ningbo, Chiny 2015.– Ja tego nie wytrzymam – już słyszę ostre deklaracje. No, dobrze – „nie wytrzymasz”. I co dalej? Pogryziesz własną komórke i ją zjesz? Wyjdziesz na ulicę – i dokąd pójdziesz? Bez telefonu!
No, ale może nie będzie aż tak źle! Być może internet będzie funkcjonował, ale można będzie wyświetlić tylko jedną stronę www.jedynaprawda.pl, na której raz dziennie będzie się zmieniać skąpy serwis centralnie redagowanych wiadomości rządowych. Maile można będzie nadawać, ale nie wszystkie będą docierały do adresatów. Część, w zależności od treści, po prostu zniknie. A do nadawców po pewnym czasie przyjdzie ABW i zabierze ich np. do więzienia. Niemożliwe?

Właśnie w 1982 roku, w podobnej sytuacji zaczęliśmy wydawać we Wrocławiu miesięcznik „Replika”. Nie było już tak tragicznie jak by to mogło być dzisiaj bez fejsika. Trochę łączności było. Telefony online podsłuchiwane przez tajne służby. Telewizja nadawała tylko jeden program. Wiadomości czytał spiker w wojskowym mundurze. Kilka tytułów gazet w kioskach już się pojawiało, ale powielały one centralnie tworzone informacje. Miałem wtedy 28 lat i właśnie ‘nie mogłem tego wytrzymać’.