Najbardziej zaskakujące mogą być dzisiaj w tym opozycyjnym śpiewniku teksty piosenek komunistycznych. Śpiewaliśmy niektóre z nich, by wyśmiewać się z reżimu. Ten styl najbardziej upowszechniła wrocławska „Pomarańczowa Alternatywa”, ale rozpoczął prymas Stefan Wyszyński. Gdy komuniści internowali obraz Matki Bożej Jasnogórskiej pielgrzymujący po polskich parafiach, Prymas polecił, by pielgrzymowały same ramy Obrazu… Oczywiście komunistyczne pieśni były tylko kabaretowym dodatkiem. Poza tym w „Smerfie” znalazły się pieśni z tradycji powstańczych, legionowe, turystyczne, żeglarskie, studenckie i powstałe w epoce walki z komuną w latach 80-tych. Tytułowe słowa Uśmiechnij się, jutro bo będzie gorzej pochodziły z wypowiedzi Jacka Fedorowicza, artysty, aktora, plastyka, którego felietony polityczne były dystrybuowane konspiracyjnie w latach 80-tych na kasetach magnetofonowych.

…ojciec Stanisław Wardęga zorganizował, przy wsparciu grupy świeckich, systematyczne nauczanie historii Polski, literatury współczesnej oraz nauki społecznej Kościoła. Te wykłady odbywały się przez trzy lata w ramach „Wszechnicy Kultury Chrześcijańskiej”. Dawali je specjaliści, którzy z racji działalności opozycyjnej nie mieli wstępu na państwowe uczelnie: Krzysztof Turkowski, Adolf Juzwenko czy Antoni Lenkiewicz, który w sumie dziesięć lat swojego życia spędził w komunistycznych więzieniach.

Młodzieżowa Grupa Turystyczno-Historyczna

Wspomniane wykłady stały się katalizatorem powstania Grupy Turystyczno-Historycznej złożonej z uczniów szkół średnich. Ta inicjatywa działał całkiem niezależnie od różnych grup parafialnych o typowo religijnym charakterze, ale otrzymała nie mniejsze wsparcie duszpasterskie i zaplecze organizacyjne. Obok ojca Stanisława zaangażowali się tu świeccy dający wykłady w ramach Wszechnicy oraz inni opozycjoniści, o których działalności wtedy nie wiedzieliśmy: Małgorzata Ścięgosz (później Suszyńska), Bożena Hilgert, Jerzy Markiewicz czy Krzysztof Jakubczak z nieodłączną gitarą. Śpiewy patriotyczne i turystyczne stale nam towarzyszyły, do tego stopnia, że został dla nas wydrukowany specjalny śpiewnik o takim właśnie charakterze, od obrazka na okładce nazwany „Smerfem”. Dorośli dzielili się z nami swoimi doświadczeniami, nie tylko politycznymi, i byli na tyle oddani, że potrafili wyjechać z nami nawet na tygodniowe obozy do kapucyńskiego ośrodka w Tęczynie.

fragment mojego tekstu Agentura Watykanu opublikowany w całości w portalu przystanekhistoria.pl

Paweł Błażewicz